Myślałam, że wszystko w końcu zaczęło się układać.. chyba
jednak się myliłam. Nigdy nie będzie układać się po mojej myśli. Ja człowiek pozornie uporządkowany chcący
osiągnąć sukces w przyszłości stwierdzam
czysto i klarownie swoją niezdolność do uczuć wyższych.
Tak.. zaczęło się układać. Znalazłam prace.. robię to co
lubię. Teatr dla dorosłych.. bo
tak brzmi drugi człon nazwy clubu w którym pracuję. Są gorsze dni i lepsze… jak
to zawsze bywa.. dziś u mnie nastał gorszy … pewnie dlatego też zaczęłam tu
pisać. Wcześniej nie było czasu.
Musiałam się przestawić na tryb nocny bo praca ta jest od
20- 02 w nocy, ale radzę sobie.
Przyjaciele… coraz częściej zawodzą. Co mnie bardzo smuci,
ale wybaczam.. bo cóż mam robić?
Denerwują… ale co ja bym bez nich zrobiła?
Tak właśnie.
A na studiach egzaminy wszystkie do przodu..szykuje się
stypendium naukowe. Wybrałam już nawet temat seminarium : Ochrona informacji
niejawnych. Wydaje mi się ciekawy, niestety na moje wymarzone nie było już
miejsc, a mówię oczywiście o Czynnościach operacyjno rozpoznawczych ^^ ale kto
wie jeszcze wszystko się może zmienić prawda?
Wybrałam już drugi kierunek studiów w Warszawie. Więc za rok
czeka mnie przeprowadzka i witaj AON. Będzie ciężko ciągnąć jedne studia tu drugie w Wawie, ale ja chyba lubię jak
jest ciężko. Przyzwyczajenie… w końcu nigdy nie było łatwo.
Już się cieszę na samą myśl poukładania sobie życia zgodnie
z moim tajnym planem przetrwania.
Myślę, że będzie dobrze. W moim mieście coraz mniej rzeczy
mnie tu trzyma, a Warszaw? Myślę, że nie głupie rozwiązanie. W końcu zacznę żyć
po swojemu.. nie mówię, że teraz tak nie jest, ale będę przynajmniej w części
spełniona .
Może się kiedyś zakocham. Bo z tym to przez kilka ostatnich
lat był problem.
Tak przyznaje się nie ufam mężczyznom. Kilku zraniłam.. i
kilku zraniło mnie. Czasami się
zastanawiam ile można czekać? 3…4 lata?
Czy kiedy szalka się wyrówna będę szczęśliwa?
Możliwe.
Chyba tylko Ten na górze to wie.
Prawo jazdy które zaczęłam robić w uczniu nie dają mi
spokoju… nie mam czasu wyjeździć godzin. Boli mnie to okrutnie.
Zmieniając temat… Czuje się ostatnio bardziej zamknięta w
sobie, jakąś „depresje” łapie.. nie wiem z czego to w sumie wynika, ale powiem,
że psychicznie coraz słabiej stoję. Oczywiście ogarnę się. Bo nie byłabym to ja…
a jednak są momenty kiedy czuję się jak mokra szmatka wyciśnięta z wody, zwinięta..
związana po środku na supeł i poprzecinana nożyczkami mniej więcej pośrodku supła.
Może ciężko to sobie wyobrazić..
Chciałabym powiedzieć że u mnie WSZYSTKO w porządku.
Po części.. jasne..ale nie wszystko.
Poza tym przypomniał mi się mój „stary” znajomy. Którego
mimo wszystko lubię, chociaż odzywa się raz na ruski rok i sam chyba nie wie czego ode mnie chce i
wzajemnie. No cóż cieszę się, że mu się udało odnaleźć kolejne szczęście.
Jednak nie wiem czy nie uległ chwilowemu zauroczeniu i historia się znów nie
powtórzy, a ja po raz kolejny będę tylko przerywnikiem, niewielkim oderwaniem się
i pragnieniem… sam przecież nie wiesz czego.
Przecież proste jest, że gdy nie spróbujesz to się nie dowiesz
jak coś smakuję .
No właśnie „coś”. Co mogłabym nazwać nieistniejącym uczuciem
i namiętnością.
No cóż ja poczekam ………………………………………………………………na kogo? Może właśnie
na Ciebie.
Chyba pora się pożegnać na dziś.
Papa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz