sobota, 24 marca 2012

23-03-2012


Myślałam, że wszystko w końcu zaczęło się układać.. chyba jednak się myliłam. Nigdy nie będzie układać się po mojej myśli.  Ja człowiek pozornie uporządkowany chcący osiągnąć sukces w przyszłości  stwierdzam czysto i klarownie swoją niezdolność do uczuć wyższych.

Tak.. zaczęło się układać. Znalazłam prace.. robię to co lubię.  Teatr dla dorosłych.. bo tak brzmi drugi człon nazwy clubu w którym pracuję. Są gorsze dni i lepsze… jak to zawsze bywa.. dziś u mnie nastał gorszy … pewnie dlatego też zaczęłam tu pisać. Wcześniej nie było czasu.
Musiałam się przestawić na tryb nocny bo praca ta jest od 20- 02 w nocy, ale radzę sobie.

Przyjaciele… coraz częściej zawodzą. Co mnie bardzo smuci, ale wybaczam.. bo cóż mam robić?
Denerwują… ale co ja bym bez nich zrobiła?

Tak właśnie.

A na studiach egzaminy wszystkie do przodu..szykuje się stypendium naukowe. Wybrałam już nawet temat seminarium : Ochrona informacji niejawnych. Wydaje mi się ciekawy, niestety na moje wymarzone nie było już miejsc, a mówię oczywiście o Czynnościach operacyjno rozpoznawczych ^^ ale kto wie jeszcze wszystko się może zmienić prawda?
Wybrałam już drugi kierunek studiów w Warszawie. Więc za rok czeka mnie przeprowadzka i witaj AON. Będzie ciężko ciągnąć jedne studia tu drugie w Wawie, ale ja chyba lubię jak jest ciężko. Przyzwyczajenie… w końcu nigdy nie było łatwo.

Już się cieszę na samą myśl poukładania sobie życia zgodnie z moim tajnym planem przetrwania.
Myślę, że będzie dobrze. W moim mieście coraz mniej rzeczy mnie tu trzyma, a Warszaw? Myślę, że nie głupie rozwiązanie. W końcu zacznę żyć po swojemu.. nie mówię, że teraz tak nie jest, ale będę przynajmniej w części spełniona .

Może się kiedyś zakocham. Bo z tym to przez kilka ostatnich lat był problem.
Tak przyznaje się nie ufam mężczyznom. Kilku zraniłam.. i kilku zraniło mnie.  Czasami się zastanawiam ile można czekać? 3…4 lata?  Czy kiedy szalka się wyrówna będę szczęśliwa?
Możliwe.
Chyba tylko Ten na górze to wie.

Prawo jazdy które zaczęłam robić w uczniu nie dają mi spokoju… nie mam czasu wyjeździć godzin. Boli mnie to okrutnie.

Zmieniając temat… Czuje się ostatnio bardziej zamknięta w sobie, jakąś „depresje” łapie.. nie wiem z czego to w sumie wynika, ale powiem, że psychicznie coraz słabiej stoję. Oczywiście ogarnę się. Bo nie byłabym to ja… a jednak są momenty kiedy czuję się jak mokra szmatka wyciśnięta z wody, zwinięta.. związana po środku na supeł i poprzecinana nożyczkami mniej więcej pośrodku  supła.
Może ciężko to sobie wyobrazić..

Chciałabym powiedzieć że u mnie WSZYSTKO w porządku.
Po części.. jasne..ale nie wszystko.

Poza tym przypomniał mi się mój „stary” znajomy. Którego mimo wszystko lubię, chociaż odzywa się raz na ruski rok i sam  chyba nie wie czego ode mnie chce i wzajemnie. No cóż cieszę się, że mu się udało odnaleźć kolejne szczęście. Jednak nie wiem czy nie uległ chwilowemu zauroczeniu i historia się znów nie powtórzy, a ja po raz kolejny będę tylko przerywnikiem, niewielkim oderwaniem się  i  pragnieniem… sam przecież nie wiesz czego.
Przecież proste jest, że gdy nie spróbujesz to się nie dowiesz jak coś smakuję .

No właśnie „coś”. Co mogłabym nazwać nieistniejącym uczuciem i namiętnością.

No cóż ja poczekam ………………………………………………………………na kogo? Może właśnie na Ciebie.

Chyba pora się pożegnać na dziś.
Papa.

czwartek, 8 marca 2012

Dziś Dzień Kobiet.. tak więc wszystkiego co najwspanialsze Drogie panie, abyście zawsze były silne, niezależne i odważne.... no tak i kochane.

Fajny dzień, ale nie zaczął się wesoło. Złe wieści... o tak zdecydowanie nie było mi do śmiechu.
Wręcz przeciwnie, ryczeć mi się chciało i nadal chce, ale

 nie dam rady...po prostu Nie!


Całe życie pod górkę - tak się mówi?
ale to PRAWDA  najszczersza w moim przypadku.

Ponoć " Głupi ma zawsze szczęście"  to także prawda... Myślę że w tym momencie wolałabym być głupia i szczęśliwa, ale chyba nie da mi się wyczyścić pamięci w tej chwili. Jeśli ktoś by wiedział jak to się robi..piszcie. Będę "królikiem doświadczalnym".


Dobrze, że są Przyjaciele, zawsze to jakieś wsparcie psychiczne no nie?





  Pozdrawiam.

piątek, 24 lutego 2012

Rozkmina.

Tak mnie coś naszło na rozkminianie...

Dlaczego kobiety z góry uważają, żężczyze przystojny mężczyzna - to *uj ... kolokwialnie rzecz ujmując...
a mężczyźni,że jak kobieta ładna i wolna - to coś z nią musi być nie tak.

hahaahah To śmieszne, ale prawdziwe.

Oczywiście nie uważam, że wszyscy tak twierdzą, ale znam takich ludzi. (: Przekomicznie się z Nimi rozmawia o takich sprawach.

albo iście mistrzowska rozkmina:

Dlaczego jak facet zaliczy dużą ilość dziewczyn to jest zajebisty, a jeśli kobieta "zaliczy" dużą ilość mężczyzn to jest ku*wą ?


Otóż nic prostszego :D...
 Wyobraź sobie, że masz klucz. Ten klucz otwiera wszystkie (albo większość) zamków. Nie jest on zajebisty ?

Teraz odwrotnie.. wyobraź sobie że masz zamek który da radę otworzyć się wszystkimi kluczami.
Ch*jowy nie? 

Dobra troszkę żartów.

a tak na powarznie to co jest nie tak w ludzkim  rozumowaniu? to już choroba, czy coś wyleczalnego?
Trudno powiedzieć.

 Ja sama jak zobaczę przystojnego mężczyznę na ulicy to myślę: " a i tak pewnie zajęty"
Głupia Ja.

Dobra wiecie co ? przemyślałam to sobie .
Już nie będę tak myślała, bo jak to mówi Oscar Wide:
"Żyjemy w epoce, w której zbyt wiele się czyta, aby móc być mądrym, i zbyt wiele myśli, by móc być pięknym".


Wyłączmy na chwile myślenie !










czwartek, 23 lutego 2012

Łzy {<*3}

Zasłuchałam się dziś w piosenkę zespołu Łzy- Anastazja jestem :
http://www.youtube.com/watch?v=hl3S_BFd9u8

"Codziennie pytam, czy kiedyś to się skończy
I nienawidzę słów: "Nic nas nie rozłączy"
Codziennie modlę się, byś zabrał mnie ze sobą
Ludzie nie mają prawa, ludzie zabić mnie nie mogą!

Nikt nie stoi, wszyscy dobrze się bawią
A może właśnie teraz, na pewno ktoś, na pewno ktoś umiera
I w czyichś ramionach wylewa łzy
Czy pomyślałeś, że to mógłbyś być ty?"


Słuchając tej piosenki przyszła mi na myśl  tylko jedna osoba Pan M. 
Którego kochałam.
Tak na pewno.
Chyba pierwsza wielka miłość.. dołączyła do grona Aniołów.
No cóż.. trzeba było się pozbierać. Udało się. Trochę mi to zajęło czasu przyznam się, ale udało się.
To było dawno.. jeszcze w Liceum, ale boli za każdym razem tak samo mocno jak wspominam Jego,Nas.
Najpiękniejszych chwil w życiu się przecież nie zapomina.

Nigdy o Nim nie zapomnę. Nadal mam szklane oczy. Nadal pamiętam. Nadal kocham.



Tak. Potrafię kochać. Chociaż już chyba wyszłam z wprawy - jeśli w ogóle się da?

Wiem, że kiedyś w moim życiu pojawi się ktoś, dzięki komu zrozumiem dlaczego z nikim innym mi nie wychodziło. (:


Tak podsumowując jeszcze jedna piosenka Łez:

"Aniele mój-tak zwykłeś mówić do mnie
By słowa Twe tak kochać nieprzytomnie
Ulotna miłość i Twoje pożądanie
Aniele mój czy w moim śnie zostaniesz?"



Pozdrawiam. 

środa, 22 lutego 2012

życie.

Życie nie może być idealne.
 W życiu każdego pojawiają się przeszkody. Dzięki nim wiemy, że żyjemy. 
To one uczą nas tego, jak się zachowywać i stawiać im czoła. 
One kształtują nasz charakter. Bez nich byłoby nam zbyt łatwo.
 Przeciwności losu są jak kłody rzucane nam pod nogi. Musimy tylko znaleźć sposób, jak umiejętnie je przeskoczyć. Doświadczenie zawsze nam się przyda, a sam fakt pokonywania słabości moze być ciekawym doświadczeniem..
 W końcu musimy przeżyć wszystko co zgotował nam los. On nie odpuszcza. Daje popalić dla naszego dobra. Najważniejsze to nigdy nie rezygnować z zamierzonego celu. 
Jeśli coś sobie postanowisz, dąż do tego...!

(:

wtorek, 21 lutego 2012

Nie było łatwo.. czyli trochę o drobnej ciemnowłosej dziewczynce o błękitnych oczach.

Życie każdego z Nas komplikuje sie w najbardziej nieoczekiwanej chwili.
 Jej było skomplikowane od samego początku. Te  przeprowadzki i mieszanie małemu dziecku w głowi.
Teraz Wie.. to nie jej wina, ani mamy.
Teraz Wie.. miłość się kończy.
Teraz Wie.. trzeba być silnym.
....ale było ciężko, "może " jeszcze całkowicie nie rozumiała całej tej sytuacji, a może nie chciała rozumieć?
Ponoć dzieciństwo kształtuje charakter człowieka. Czytając te słowa pomyślałam.. jej było zepsute..
ale nie! nie do końca.
Przecież nie było tak źle...
Kochający dziadkowie, siostra i mama.. co prawda często za granicą, ale dorastała w miłości.
Dziękuję.

Wtedy nie myślała jaką tak naprawdę jest szczęściarą. To nic, że nie mogła do nikogo powiedzieć "tato" (to słowo było obcobrzmiące) ..to nic.. przecież ludzie mają gorzej.

Znalazła przyjaciół w "nowym mieście". Były "miłości", a raczej zauroczenia.
Tak mi się teraz przypomniało...urywek z pewnej rozmowy :

-"No, ale chyba ta nasza przygoda z miłością Cie czegoś nauczyła?
-Tak... Umiem już zamknąć się w sobie i idealnie udawać zadowolenie."

W końcu mała dziewczynka zaczęła się uśmiechać.. czasami udawać szczęście, ale przede wszystkim robić wszystko by bliscy byli szczęśliwi.
Uczyć się na pamięć Trenów Kochanowskiego.. żeby Babunia była dumna,
Odróżniać klucze w garażu..żeby Dziadek się uśmiechał..
i udawać że umie latać.. dla Mamusi.

 Ma cały koszyk przygód,wspomnień w swojej głowie...ale o tym juz kiedy indziej.




Wariatki


Wariatek się nie kocha. Wariatki można lubić. Niektórzy je nawet uwielbiają. Wariatki śmieszą. Wkurzają. Rozbawiają. Są świetnymi kumpelami. Potrafią słuchać. Można im się zwierzać. Ale nigdy nie będą najważniejsze.. Bo przecież to tylko wariatki.
Ale w końcu przestają być potrzebne. Są za głośne. i niewielu wie, że one też mają uczucia. i potrafią płakać. Wariatek się nie kocha. Nie od tego są.
Może za mało im zwyczajności po prostu?                                                                                                                                                  Bo z wariatką trudno jest długo wytrzymać. Może dlatego są niekochane?                                                                                               Wariatek się nie da pokochać. Tak prawdziwie. Do bólu. Wariatki zawsze będą tylko wariatkami.
 
ale dosyć użalania się.. bo nie po to tu jestem.   Jak to pięknie ujął Pan Bajor :
"Trochę chmur, trochę słońca
Coś z początku, coś z końca
Trochę pieprzu, ciut mięty
Część dróg prostych, część krętych
Ciut poezji, ciut prozy
Trochę plew, trochę ziarna
Taka miłość, taka miłość
W sam raz, idealna.."
Jak widać wszystko jest do zrobienia. Trzeba tylko w to uwierzyć. 
Ja uwierzyłam i Wam też tego życzę.
 
 

Czas na zminy

Długo zastanawiałam się czy założyć bloga.. czy nie?
Przełamałam się.. bo "Czas na zmiany"
Dużo działo się w moim "ciekawym" życiu i to skłoniło mnie żeby to opisać..
żeby pokazać komuś coś, czego być może {ode mnie osobiście} nigdy by się nie dowiedział.
czas start ! tyk...tyk..tyk..

i wierzcie mi nie będę zaniedbywała tego bloga.. bo życie to ciągłe zmiany i zawsze jest o czym pisać.


Buziaki.