Zasłuchałam się dziś w piosenkę zespołu Łzy- Anastazja jestem :
http://www.youtube.com/watch?v=hl3S_BFd9u8
"Codziennie pytam, czy kiedyś to się skończy
I nienawidzę słów: "Nic nas nie rozłączy"
Codziennie modlę się, byś zabrał mnie ze sobą
Ludzie nie mają prawa, ludzie zabić mnie nie mogą!
Nikt nie stoi, wszyscy dobrze się bawią
A może właśnie teraz, na pewno ktoś, na pewno ktoś umiera
I w czyichś ramionach wylewa łzy
Czy pomyślałeś, że to mógłbyś być ty?"
Słuchając tej piosenki przyszła mi na myśl tylko jedna osoba Pan M.
Którego kochałam.
Tak na pewno.
Chyba pierwsza wielka miłość.. dołączyła do grona Aniołów.
No cóż.. trzeba było się pozbierać. Udało się. Trochę mi to zajęło czasu przyznam się, ale udało się.
To było dawno.. jeszcze w Liceum, ale boli za każdym razem tak samo mocno jak wspominam Jego,Nas.
Najpiękniejszych chwil w życiu się przecież nie zapomina.
Nigdy o Nim nie zapomnę. Nadal mam szklane oczy. Nadal pamiętam. Nadal kocham.
Tak. Potrafię kochać. Chociaż już chyba wyszłam z wprawy - jeśli w ogóle się da?
Wiem, że kiedyś w moim życiu pojawi się ktoś, dzięki komu zrozumiem dlaczego z nikim innym mi nie wychodziło. (:
Tak podsumowując jeszcze jedna piosenka Łez:
"Aniele mój-tak zwykłeś mówić do mnie
By słowa Twe tak kochać nieprzytomnie
Ulotna miłość i Twoje pożądanie
Aniele mój czy w moim śnie zostaniesz?"
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz